SKOK: Upadek czy przejęcie?

Dziś w Rzeczpospolitej pojawił się artykuł pt. "Bankowy plan ratowania SKOK". Wynika z niego, że KNF coraz mocniej naciska na banki, aby to one poniosły ciężar ratowania niektórych będących w trudnej sytuacji SKOK-ów. Ile ich jest? Szacuje się, że 15–19 z 55 istniejących obecnie (25–30% sektora). Jednak zarówno banki jak i kasy nie zamierzają się poświęcać i pogarszać swoich wyników finansowych i wskaźników. Oficjalne stanowisko w tej sprawie w imieniu banków będzie znane do 10 dni i wyda je Związek Banków Polskich. Wtedy też okaże się czy bliższa będzie upadłość będących w bardzo trudnej sytuacji kas kredytowych czy może zostanie wypracowany jakiś inny plan naprawczy, w którym partycypować (?) mogą banki.

Według wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego:

Ewentualne upadłości są droższe zarówno dla systemu bankowego, jak i systemu SKOK, niż restrukturyzacja oparta na przejęciach przez ekonomicznie zdrowe podmioty.

Wydaje się, że niechęć przejmowania zagrożonych upadkiem kas przez banki jest ekonomicznie, prawnie i technicznie uzasadniona. Poza tym upadek kilku kas spółdzielczych nie powinien mieć wpływu na działalność banków, bo wizerunkowo kasy są postrzegane jako odrębny sektor. Więcej do stracenia ma więc sam sektor SKOK. Po pierwsze byłaby to porażka wizerunkowa (do tej pory żadna kasa w III RP nie upadła w przeciwieństwie do banków komercyjnych i spółdzielczych), a po drugie i najważniejsze zaufanie do SKOK-ów mogłoby dramatycznie spaść, co implikowałoby nawet takie reperkusje jak run na SKOK-i bez względu na sytuację finansową poszczególnych kas.

Biorąc pod uwagę powyższe jesteśmy świadkami gry, w której w końcu ktoś będzie musiał się ugiąć. Według mnie, pozwolenie na upadek jakiejkolwiek kasy jest mało prawdopodobne (10% szans). A jeśli już strony nie dojdą do porozumienia to możemy spodziewać się upadków kontrolowanych. Eksperymentalnie pozwoli się upaść malutkiej kasie, aby ocenić społeczną reakcję na ten fakt. Warto pamiętać, że wszystkie depozyty są obecnie gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG), co oznacza, że w przypadku upadku jakiejkolwiek kasy spółdzielczej odzyskamy swój kapitał łącznie z naliczonymi odsetkami w przeciągu 20 dni. Należy przy tym zauważyć, że gwarancjami objęte są depozyty do kwoty 100 tys. euro, a więc w przybliżeniu 420 tys. zł. Nadwyżka powyżej 100 tys. euro nie jest już gwarantowana przez BFG i prawdopodobieństwo jej odzyskania jest mała, choć może zostać odzyskana w wyniku podziału majątku upadłej kasy.

Według ustawy o BFG kwota gwarantowana obliczana jest od sumy środków pieniężnych ulokowanych na wszystkich rachunkach (a więc np. lokatach terminowych, rachunkach bieżących, rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych) jednej osoby w danym banku lub kasie spółdzielczo-oszczędnościowej. Tak więc mając do dyspozycji oszczędności powyżej 100 tys. euro rozsądnie będzie nadwyżkę ulokować w innej kasie lub banku. Gorzej sytuacja wygląda dla pożyczkobiorców, ponieważ ich umowy zostaną wypowiedziane i będą zmuszeni do spłacenia całości zobowiązania w krótkim czasie.

Problem z upadłością kas polega jednak na tym, że w prasie i różnych sprawozdaniach podawana była liczba 15 a nawet 19 kas (tyle kas posiada ujemny współczynnik wypłacalności), będących w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Skoro zatem ok. 25–30% sektora SKOK spełnia warunki do ogłoszenia upadłości, a nie wiemy z nazwy, które to kasy, to przy kontrolowanym upadku tylko jednej z nich może rozpocząć się prewencyjne wyciąganie przez członków pieniędzy z kas "najbardziej podejrzanych", a więc w pierwszej kolejności z tych kas, w których ogłoszono wprowadzenie zarządu komisarycznego... w praktyce może się okazać, że w oczach członków wszystkie kasy staną się podejrzane.